reklama na budynkach - biznes czy straty i zagrożenie?

Jerzy Galicki
członek Wspólnoty Mieszkaniowej
Plac Konstytucji 5


strona prywatna

Opiniuje pan Krzysztof Mordyński:
mgr Instytutu Historii UW,
 od 5 lat
przewodnik miejski po Warszawie
Warsaw tour guide



Okiem Historyka


   Oto największa ironia historii.
Gdy budowano te socrealistyczne bloki, komunistyczna propaganda wysławiała wiele ich zalet – mocno dyskusyjnych z naszego punktu widzenia – ale co do jednej rzeczy nie było wątpliwości, że zmiana będzie na lepsze.

  Dziewiętnastowieczne kamienice stojące wcześniej na tym miejscu, choć piękne, miały istotną wadę – tzw. podwórka studnie, zamknięte z czterech stron, z oknami na przeciw innych okien, przez które nie mogły wpaść do mieszkań promienie słońca.
  Przestrzeń taką wykreował kapitalizm w swej najgorszej postaci, tzn. kierujący się tylko chęcią zysku, pozbawiający ludzi prawa nawet do światła. Wielkie bloki zbudowane na placu Konstytucji w początku lat pięćdziesiątych, miały dać ludziom jasne mieszkania, i to, mimo wielu innych ich wad, powiodło się.

  Dzisiaj żyjemy w zupełnie innej rzeczywistości, nie grozi nam komu- nistyczny totalitaryzm, a demokracja – wydawałoby się – na tyle okiełznała kapitalizm, że podstawowe prawo człowieka do życia w świetle słonecznym będzie zachowane.
  Widać, nie w Warszawie.

  Historia idzie naprzód, a my w stolicy wracamy do standardów sprzed wieku.

  Ludzie znów nie mają światła słonecznego – z chęci zysku agencji reklamowych.


Okiem Przewodnika


   Oprowadzając po Warszawie zagraniczne grupy turystów, pokazuję im nie tylko nasze najpiękniejsze zabytki, ale także te, które mieszczą się w dziedzinie „najciekawszych”. Do tej kategorii należy architektura realizmu socjalistycznego (zwanego „socrealizmem”), której unikatowy zbiór posiadamy w naszym mieście.

   Dla turystów z zagranicy to z reguły zupełna egzotyka, atrakcja budząca zaciekawienie na równi z odbudową Starego Miasta czy urokiem Łazienek Królewskich. Oprócz Pałacu Kultury i Nauki, mamy w stolicy także socrealistyczny Plac Konstytucji, opisawany w wielu przewodnikach. Jego wartość polega na tym, że nie jest to jeden budynek, ale cały zespół, gdzie turysta może poczuć specyficzną atmosferę...
   Może, ale nie czuje, gdyż elewacje bloków placu przystrojone są w pstrokate reklamy. To nie tylko neony, tabliczki i wywieszki, ale przede wszystkim wielkie płachty, które całkowicie pozbawiają nasze miasto tożsamości. Jak to możliwe, że Plac Konstytucji i wiele innych cennych pomników architektury pakujemy w nieestetyczne płachty? Co ma powiedzieć przewodnik? „Ten zabytek akurat istnieje i stoją państwo przed nim, ale go nie zobaczymy, bo ktoś go zapakował”?

  Na turystyce korzystamy wszyscy, nie tylko ci, którzy w tej branży pracują. Pieniądze pozostawione przez turystów umożliwiają remontowanie miasta, ulic, budynków, chodników i parków. Zasłanianie warszawskich atrakcji turystycznych jest nie tylko nieestetyczne, ale po prostu się nie opłaca.    (K.M.)

^