|
Chętnych do wydzierżawienia powierzchni budynku pod reklamę-płachtę pozyskuje się manipulując informacją podczas agitacji do takich reklam.
Wspólnota Mieszkaniowa na ogół weźmie jakiekolwiek pieniądze za reklamę na budynku, bo wspomoże to jej fundusze.
Właściciel reklamy, a częściej firma reklamowa (taka od wielkich kampanii) użycza trzech próbek do prezentacji siatki, która w przyszłości spowije budynek. Dwie z nich mają stosunkowo spore oczka w splocie, w tej ostatniej trudno je dostrzec.
Teraz dobrze jest, by prezentacji dokonywał ktoś z Zarządu Wspólnoty, gdyż on wszystkiego nie wie.
W końcu większość łudzi się: może nam przypadnie siatka o dużych lub średnich oczkach i głosują "za reklamą".
Jak już reklama jest przegłosowana, wtedy ewentualnie wypowie się właściciel reklamy: "Państwo macie taką dużą reklamę, że u was to można dać tylko siatkę
o tych najmniejszych oczkach. Im większa siatka, tym mniejsze oczka." Wypowiedź w tym duchu usłyszałem
od pana Marka Wojtkowskiego, kiedy do niego dotarłem.
zobacz zdjęcie górne w powiększeniu
Zdjęcia powyżej i obok przedstawiają widok reklamy-płachty od strony mieszkań. Kto był u nas w lokalu, twierdzi że aparat widzi więcej i lepiej niż człowiek.
zobacz zdjęcie obok w powiększeniu
System głosowania uchwał we Wspólnotach Mieszkaniowych nie jest doskonały i łatwo go wykorzystywać do forsowania "wybranych uchwał".
W sprawach dotyczących ogółu mieszkańców budynku pozwala on pomijać zdanie lokatorów z mieszkań nie wykupionych na własność. W przypadku naszej Wspólnoty za wszystkich tych lokatorów (bez wcześniejszej i rzetelnej konsultacji z nimi) głosował przedstawiciel administracji, a ten pojedynczy głos był procentowo bardzo znaczący.
W efekcie część lokatorów spoza Wspólnoty o siatce dowiedziała się dopiero wtedy, gdy została ona rozwieszona za ich oknami.
Wykorzystać można i to, że wielu członków Wspólnoty nie bywa na zebraniach i ich głosy zbierane są obiegiem, zazwyczaj przez jedną osobę, a ta przedstawia wtedy raczej tylko swój punkt widzenia.
|