reklama na budynkach - biznes czy straty i zagrożenie?

Jerzy Galicki
członek Wspólnoty Mieszkaniowej
Plac Konstytucji 5


strona prywatna - przedstawiam:
1. uwagi naszych sąsiadów,  studentów
zamieszkujących DS Riviera
2. list otwarty redaktora naczelnego GS do rektora Politechniki Warszawskiej
opatrzony zdjęciem wykonanym nocą



Okiem Obserwatora


   Dom Studencki Riviera sąsiaduje z Placem Konstytucji. Wystarczy kilkuminutowy spacer... i znowu gigantyczna reklama-płachta. I problemy też prawie takie same, choć młodzi ludzie łatwiej znoszą te "chwilowe trudności"...

  Porozmawiajcie z nimi, zapytajcie o ich plany na przyszłość.
  Dowiecie się tego, czego można się spodziewać w świetle doświadczeń obecnych mieszkańców Riviery:
"przecierpimy rok, dwa, potem i tak wyjedziemy - często za granicę, przecież tam zapłacą nam więcej... a tu kraj absurdów jak mało!".

  No to pomyślcie Szanowni włodarze miasta i uczelni, którzy na to zezwalacie. Pomyślcie i wy, którzy rozwieszacie plastiki gdzie popadnie. Wczytajcie się w hasło z reklamy obok.
  Prawdziwy klejnot, WYKSZTAŁCONA MŁODZIEŻ, może nie chcieć wracać do twego domu: "zbyt wiele tu absurdów, wciąż za wiele rozwiązań siłowych".

  Czyżby na przyszłość, nam Polakom, miały pozostać tylko wyreklamowane telewizory, albo inne 'wspaniałe produkty'?                          (J.G.)


List otwarty redaktora naczelnego Gazety Stołecznej Seweryna Blumsztajna
do rektora Politechniki Warszawskiej prof. dr hab. Włodzimierza Kurnika   (18.X.2007)


   Dlaczego mieszkańcy domów zawiniętych w reklamy-płachty, (zazwyczaj bez przyzwolenia najbardziej zainteresowanych!!), muszą spać - czyli regenerować siły - przy reflektorach oświetlających ich okna!?
                                        tu: DS Riviera nocą

Jest godzina 23.00,
ruch na ulicy praktycznie zamarł.





zobacz również publikacją Gazety StołeczneJ
Reklama bije studentów po oczach
 o problemie mieszkańców "Riviery"

^